szukaj
Wyślij rozważanie na email
:
Rozważania na każdy dzień

czwartek, 20 czerwca 2024

Jedenasty Tydzień Zwykły – Czwartek
94. MODLITWY USTNE

        1. Modlitwa „Ojcze Nasz”. Potrzeba modlitw ustnych.
        2. Nieustanna modlitwa. Zwyczajowe modlitwy ustne.
        3. Trzy formy uwagi podczas modlitwy. Walka z rutyną i roztargnieniem.

94.1 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani – powiada Pan w dzisiejszej Ewangelii... Chrystus uczy ich także zwracania się do Boga z prostotą, z jaką dziecko rozmawia ze swym ojcem.
     więcej..

piątek, 21 czerwca 2024

Jedenasty Tydzień Zwykły – Piątek
95. GDZIE JEST TWOJE SERCE

      1. Gromadzenie dóbr trwałych. Rodzina pierwszym środowiskiem właściwym dla zasiewu Ewangelii.
      2. Wartość rodziny. Odpowiedzialnośc rodziców za dzieci. Czujna miłość.
      3. Poświęcenie czasu dla rodziny. Modlitwa w rodzinie.

95.1 ... To wszystko, co możemy uzbierać sobie w ciągu całego życia nie jest warte trudu. Żadna ziemska sprawa nie zasługuje na to, byśmy angażowali w nią swoje serce w sposób absolutny. Serce zostało stworzone dla Boga, a w Bogu – dla wszystkich szlachetnych rzeczy ziemskich.
     więcej..

sobota, 22 czerwca 2024

Jedenasty Tydzień Zwykły – Sobota
96. WSZYSTKO KU DOBREMU

1. Umiłowanie woli Bożej i zgoda z planami Bożymi wobec siebie. Pogoda ducha i nadzieja w obliczu przeciwności.
2. Ufne zawierzenie Bogu i odpowiedzialność.
3. Omnia in bonum. Wszystko służy dobru tych, którzy kochają Boga.

96.1 Wszystko, nawet najdrobniejsza rzecz we wszechświecie, istnieje tylko dlatego, że Bóg podtrzymuje ją w istnieniu... Całe stworzenie jest dziełem Boga, który ponadto z miłością troszczy się o wszystkie stworzenia, poczynając od ustawicznego zachowywania ich w istnieniu.
     więcej..

niedziela, 23 czerwca 2024

Dwunasta Niedziela Zwykła
Rok B

98. POGODA DUCHA W OBLICZU TRUDNOŚCI

1. Burza na jeziorze. Pan jest zawsze z nami wśród trudności.
2. Prawdziwy apostoł w świecie musi się liczyć z brakiem zrozumienia. Uczeń nie jest większy od nauczyciela.
3. Postawa wobec trudności. Wzywanie pomocy Bożej.

98.1 Dwukrotnie, jak dowiadujemy się z Ewangelii, burza zastała Apostołów na Jeziorze Genezaret, kiedy, spełniając polecenie Pana, płynęli na przeciwległy brzeg. W Ewangelii z dzisiejszej Mszy świętej, św. Marek opowiada, że Jezus był z nimi w łodzi, i po dniu pełnym nauczania korzystał z tych chwil, żeby odpocząć.
     więcej..

Dwunasta Niedziela Zwykła
Rok B

98. POGODA DUCHA W OBLICZU TRUDNOŚCI

1. Burza na jeziorze. Pan jest zawsze z nami wśród trudności.
2. Prawdziwy apostoł w świecie musi się liczyć z brakiem zrozumienia. Uczeń nie jest większy od nauczyciela.
3. Postawa wobec trudności. Wzywanie pomocy Bożej.

98.1 Dwukrotnie, jak dowiadujemy się z Ewangelii, burza zastała Apostołów na Jeziorze Genezaret, kiedy, spełniając polecenie Pana, płynęli na przeciwległy brzeg. W Ewangelii z dzisiejszej Mszy świętej (Mk 4, 35-41) św. Marek opowiada, że Jezus był z nimi w łodzi, i po dniu pełnym nauczania korzystał z tych chwil, żeby odpocząć. Położył się w tyle łodzi na wezgłowiu, najprawdopodobniej na prostym worku skórzanym wypełnionym wełną, który służył do odpoczynku żeglarzom pływającym na tych łodziach. Z jakim podziwem musieli patrzeć aniołowie z Nieba na swego Króla i Pana, który położył się na twardym drewnie, aby odzyskać siły! On, który rządzi Wszechświatem, usnął ze zmęczenia!

Tymczasem uczniowie, z których wielu było ludźmi morza, mieli świadomość zbliżania się potężnej nawałnicy. Burza uderzyła się z ogromnym impetem: Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała [wodą]. Początkowo stawili oni czoła niebezpieczeństwu, ale morze burzyło się coraz bardziej, zatonięcie wydawało się nieuniknione. Wówczas w odruchu ostatniej nadziei zwrócili się do Jezusa, budząc Go trwożnym okrzykiem: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?

Nie wystarczyła sama fachowość tych ludzi, doskonale obytych z morzem, Pan musiał interweniować. On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się!” Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Pokój zapanował również w sercach zatrwożonych mężczyzn.

Czasami wokół nas lub w naszym wnętrzu rozpętuje się burza. I wydaje się wówczas, że nasza biedna łódź już dłużej nie wytrzyma. Czasami możemy też mieć wrażenie, że Bóg milczy, a fale tymczasem zamykają się nad nami. Przybierają one postać osobistych słabości, trudności zawodowych lub finansowych, które nas przytłaczają, choroby, problemów z dziećmi lub rodzicami, oszczerstw, pomówień lub wrogiego środowiska. Ale „jeżeli będziesz żył w obecności Boga, ponad czarnymi chmurami ogłuszającej burzy, przed twymi oczami zawsze będzie lśnić słońce, a w twojej duszy, pod huczącą i niszczycielską falą, będzie panował spokój i cisza”[1].

Pan nigdy nie zostawi nas samych. Powinniśmy zbliżyć się do Niego, zastosować odpowiednie środki i w stosownej chwili powiedzieć Jezusowi z ufnością człowieka, dla którego On jest Nauczycielem i który chce iść za Nim bez stawiania jakichkolwiek warunków: Panie, nie opuszczaj mnie! U Jego boku łatwiej zniesiemy utrapienia, które stracą swój gorzki smak, i nie będą nas już niepokoić żadne burze.

98.2 Jezus, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: „Milcz, ucisz się!”. Ten cud robił wrażenie i na zawsze pozostał w pamięci Apostołów: służył umocnieniu ich wiary i przygotowaniu ich do bardzo ciężkich i zaciekłych walk, które ich czekały. Widok posłusznego głosowi Chrystusa i absolutnie spokojnego jeziora, które jeszcze przed chwilą pokryte było wzburzonymi falami, na zawsze zapadł w ich pamięci. Nawet po wielu latach wspomnienie o tym podczas modlitwy z pewnością przywracało pogodę ducha ludziom, którzy musieli stawiać czoła próbom zapowiedzianym przez Pana.

Kiedy indziej, w drodze do Jerozolimy, Jezus powiedział im, że idzie spełnić to, co prorocy przepowiadali o Synu Człowieczym: Zostanie wydany w ręce pogan, będzie wyszydzony, zelżony i opluty; ubiczują Go i zabiją, a trzeciego dnia zmartwychwstanie (Łk 18, 32-33). Jednocześnie zapowiada im, że również oni przeżyją ciężkie chwile prześladowań i oszczerstw, gdyż uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak jego pan. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, to o ileż bardziej nazwą tak jego domowników (Mt 10, 24-25). Jezus chce w ten sposób przekonać uczniów o tym, że pomiędzy Nim i Jego doktryną a światem jako królestwem grzechu nie ma możliwości porozumienia. Mówi im, że nie powinni się dziwić, iż są traktowani w taki właśnie sposób: jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził (J 15, 18). I dlatego, jak wyjaśnia św. Grzegorz: „wrogość przewrotnych brzmi jak pochwała dla naszego życia, gdyż pokazuje, że jest w nas nieco prawości, skoro okazujemy się przykrymi dla tych, którzy nie kochają Boga: nikt nie może być równocześnie miły Bogu i nieprzyjaciołom Bożym”[2]. A zatem, jeżeli będziemy wierni, powstaną przeciw nam wiatry, fale i burze, ale Jezus powie kolejno każdemu z rozszalałych żywiołów: Milcz, ucisz się!

Na początku Kościoła Apostołowie, oprócz bardzo obfitych owoców swojej pracy, szybko zaznali również gróźb, oszczerstw i prześladowań. Ale nie zważali oni w najmniejszym stopniu na środowisko, na jego przychylność lub wrogość. Dla nich ważne było jedynie to, aby Chrystus został poznany przez wszystkich, aby owoce Odkupienia dotarły do każdego zakątka ziemi. Wytrwałe głoszenie doktryny Pana, która, po ludzku rzecz biorąc, była dla jednych zgorszeniem, a dla innych głupstwem, doprowadziło do tego, że przeniknęła ona do wszystkich środowisk, przemieniając dusze i obyczaje żyjących w nich ludzi.

Do naszych czasów zmieniło się wiele spośród tych okoliczności, z którymi borykali się Apostołowie, ale niektóre z nich pozostają niezmienione albo nawet jeszcze gorsze. Materializm, niepohamowana żądza wygody i dobrobytu, zmysłowość i ignorancja stanowią nowe gwałtowne wichry i burze szalejące w wielu środowiskach. Do tego dochodzi uleganie pokusie dopasowania doktryny Chrystusa do ducha naszych czasów, co prowadzi do dramatycznego zniekształcenia istoty Ewangelii. „Obecnie żyjemy w czasach poszukiwania nowego stylu apostołowania. Kościół troszczy się o to, aby przemawiając do współczesnego człowieka, mówić językiem jak najbardziej dla niego zrozumiałym. Tego przecież wymaga miłość apostolska! Miłość każe się dostosować, upodobnić do drugiej istoty dla jej dobra, z przekreśleniem siebie samego. A tu jeszcze idzie o przekazanie Ewangelii Chrystusowej i to w taki sposób, aby człowiek współczesny obudził w sobie na nowo tęsknotę ku niej i zapragnął związać z nią swoje życie”[3].

Jeżeli chcemy być w świecie Apostołami, musimy liczyć się z tym, że pewni ludzie, czasami mąż lub żona, rodzice lub przyjaciele, nie będą nas rozumieli i będziemy musieli wykazać siłę ducha, gdyż droga pod prąd nie jest wygodna. Będziemy musieli pracować z determinacją, pogodą ducha, nie zważając na reakcje tych, którzy do tego stopnia przyswoili sobie obyczaje neopogańskie, że niezdolni są do zrozumienia transcendentnego i nadprzyrodzonego sensu życia.

Jeżeli zachowamy pogodę ducha i męstwo, które rodzą się z zażyłego obcowania z Panem, staniemy się dla wielu prawdziwą opoką. Nie powinniśmy nigdy zapominać, że szczególnie w naszych czasach „Pan potrzebuje dusz śmiałych i odważnych, które by nie szły na kompromis z miernością, lecz pewnym krokiem przenikały do wszystkich środowisk”[4]: do komitetów rodzicielskich w szkołach, do uniwersytetów, do związków zawodowych lub na nieformalne zebrania. Konkretnym przykładem może być szczególny wpływ rodzin na życie społeczne i publiczne. „Do zadań społecznych rodziny należy również wyrażanie opinii w formie interwencji politycznej: rodziny powinny więc jako pierwsze zabiegać o to, ażeby prawa i instytucje państwa nie tylko nie naruszały praw i obowiązków rodziny, lecz by je popierały i aktywnie broniły. W tym sensie rodziny powinny coraz lepiej uświadamiać sobie własną rolę współtwórców tak zwanej „polityki rodzinnej”[5].

98.3 „«Trzy pożądliwości stanowią jakby trzy gigantyczne siły, które spowodowały zawrotny pęd do rozpusty, pełne pychy zadufanie stworzenia we własne siły i żądzę bogactw». (...) I dostrzegamy, bez zbytniego pesymizmu, lecz z drugiej strony bez tchórzostwa, że (...) siły te osiągnęły bezprecedensowy rozwój i cechują się potworną agresją, posuniętą do tego stopnia, że «chwieje się cała cywilizacja, pozbawiona siły i zasobów moralnych»”[6]. W obliczu podobnej sytuacji nie możemy pozostać bezczynni. Miłość Chrystusa przynagla nas – powiada św. Paweł w drugim czytaniu mszalnym (2 Kor 5, 14-17). Miłość, największa potrzeba tak wielu stworzeń, przynagla nas do niestrudzonej pracy apostolskiej we wszystkich środowiskach, tak, by każdy pracował w swoim środowisku, chociaż spotkamy się z niezrozumieniem i przeszkodami ze strony osób, które nie chcą albo nie mogą nas zrozumieć.

„Podążajcie (...) in nomine Domini, z radością i pewnością w imię Pana. Bez pesymizmu! Jeśli pojawią się trudności, tym obfitsza będzie łaska Boża. Jeśli pojawi się więcej trudności, z Nieba spadnie jeszcze więcej łask Bożych. Pomoc Boża jest proporcjonalna do ilości przeszkód, które świat i diabeł stawiają pracy apostolskiej. Dlatego odważyłbym się nawet twierdzić, że trudności powinny się pojawić, gdyż w ten sposób możemy uzyskać więcej pomocy Bożej: gdzie (...) wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska[7].

Wykorzystajmy tę okazję, żeby oczyścić intencje, by bardziej polegać na Nauczycielu, by umocnić się w wierze. Naszą postawę winna cechować stała gotowość przebaczenia i pogoda ducha. „Chrześcijaninie, w twojej łodzi śpi Chrystus – przypomina nam św. Augustyn – przebudź Go, aby uciszył burzę, a nastanie cisza”[8]. Wszystko ma na celu nasz pożytek i dobro dusz. Dlatego wystarczy przebywać w Jego towarzystwie, by czuć się bezpiecznie. Niepokój, bojaźń i tchórzostwo rodzą się wtedy, kiedy słabnie nasza modlitwa. Bóg wie dobrze, co się z nami dzieje. Jeżeli będzie potrzeba, uciszy wichurę, nastąpi cisza i ogarnie nas spokój. A my będziemy wówczas zdumieni tak, jak dawno temu Apostołowie.

Najświętsza Maryja Panna nigdy nas nie opuści. „Jeśli wznoszą się wichry pokus – mówił św. Bernard – patrz na gwiazdę, wzywaj imienia Maryi (...). Nie zbłądzisz, gdy za Nią pójdziesz, nie ulegniesz rozpaczy, gdy Ją będziesz prosił, nie zgubisz się, jeżeli o Niej będziesz myślał. Jeżeli Ona trzyma cię za rękę, nie upadniesz; jeżeli cię broni, niczego nie musisz się obawiać; nie zmęczysz się, jeśli Ona cię poprowadzi; dotrzesz szczęśliwie do portu, jeżeli Ona cię strzeże”[9].



[1] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 343.
[2]
Św. Grzegorz Wielki, Wykład Księgi Ezechiela, 9.
[3]
Kard. St. Wyszyński, Miłość na co dzień, Ząbki 2001, s. 247.
[4]
Św. Josemaría Escrivá, Bruzda, 416.
[5]
Św. Jan Paweł II, adhort. apost. Familiaris consortio, 44.
[6]
Bł. Á. del Portillo, List, 25 XII 1985, 4, por. św. Josemaría Escrivá, List, 14 II 1974, 10.
[7]
Bł. Á. del Portillo, List, 31 V 1987, 22, por. Rz 5,20.
[8]
Św. Augustyn, Kazanie 361, 7.
[9]
Św. Bernard z Clairvaux, Kazania o Najświętszej Maryi Pannie, 2.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności