21. NAJŚWIĘTSZEGO IMIENIA MARYI*
Wspomnienie
1. Pomoc moja od Pana. Pobożność fundamentem męstwa.
2. O, słodka Panno Maryjo.
3. Powtarzajmy imię Maryi.
21.1 Kiedy przed ponad trzystu laty na wzgórzach Lasu Wiedeńskiego (Wienerwald) toczyła się decydująca bitwa, dla ludzi w oblężonym mieście słowa Psalmisty nabrały nowego, konkretnego znaczenia: Ku górom wznoszę swe oczy, skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja od Pana (Ps 122(121)). Kościół na Kahlenbergu - pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej - „przypomina, że również ci, którzy nieśli miastu wyzwolenie, wiedzieli, jak bardzo zdani są na pomoc z góry. Nie chcieli rozpoczynać bitwy, zanim nie poprosili Boga o pomoc. I tę prośbę ponieśli z sobą w bój: Jezus, Maryja, pomóżcie nam. Tak w owych miesiącach pełnych lęku zagrożony naród podtrzymywała ufność w potężne orędownictwo Maryi. A szczęśliwe zwycięstwo tak dalece przypisywano Jej macierzyńskiemu wstawiennictwu, że od owego czasu dzień 12 września stał się świętem Imienia Maryi. (...) Nigdy niech nie ustaje modlitwa i śpiew, także dzisiaj Imię Maryi jest naszą ucieczką. Mamy nie mniej powodów, by wołać do Niej nieustannie: Maryjo, okryj nas swym płaszczem, uczyń zeń naszą tarczę i obronę; spraw, byśmy trwali pod nim bezpieczni, dopóki nie ustaną wszelkie nawałnice"[1].
„Na kartach Starego Testamentu Prorocy, duchowi przywódcy narodu wybranego, wskazują, że jedynym środkiem prowadzącym do zwycięstwa i odzyskania utraconej wolności jest wewnętrzne nawrócenie, ład moralny, wiara i wierność przymierzu zawartemu z Bogiem. W takich też kategoriach trzeba patrzeć na wiedeńską wiktorię. To przede wszystkim moc wiary kazała królowi i jego wojsku stanąć w obliczu śmiertelnego zagrożenia, w obronie wolności Europy i Kościoła, i wypełnić tę historyczną misję aż do końca. Jakże znamienne jest, że król na swojej drodze do Wiednia zatrzymał się na Jasnej Górze, gdzie odbył spowiedź i uczestniczył we Mszach świętych. Klęczał w Krakowie w kościele ojców Karmelitów przed wizerunkiem Pani Krakowa, a wymarsz z tego miasta ustalił na dzień Wniebowzięcia. Modlił się przed cudownym obrazem w Piekarach Śląskich"[2]. Przekonanie, że zwycięstwo zostało wymodlone, okazał król, gdy zawiadomił o nim Papieża słowami: Venimus, vidimus, Deus vicit! Te słowa możemy odczytać u stóp obrazu Bitwy pod Wiedniem Matejki w Muzeach Watykańskich. Tylko Pan Bóg daje nam prawdziwe zwycięstwo, czyli zwycięstwo nad grzechem.
Każdy z nas doświadcza wewnętrznego rozdarcia. Z tego też powodu całe życie na ziemi „przedstawia się jako walka, i to walka dramatyczna, między dobrem i złem, między światłem i ciemnością"[3]. Potrzebna jest do tej walki cnota męstwa - tak bardzo ceniona u bohaterów. Cnota ta „zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra.
Umacnia decyzję opierania się pokusom i przezwyciężania przeszkód w życiu moralnym. Cnota męstwa uzdalnia do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy"[4].
Tak jak wytrwałość w walce, tak i prawdziwe zwycięstwa są możliwe tylko dzięki modlitwie[5]. Głęboka pobożność jest kluczem do miłości, a miłość drogą do zwycięstwa. Św. Josemaría, nawiązując do innych sławnych bitew w obronie chrześcijaństwa - Navas (rok 1212) i Lepanto (rok 1571) - pisał: „Żyj Miłością, a zawsze zwyciężysz - choćbyś został zwyciężony - w Navasach i Lepantach twej walki wewnętrznej"[6]. „Konieczną i pilną potrzebą jest to, żebyś poczuł się słabym i pozbawionym wszystkiego. Wówczas rzucisz się pod opiekuńczy płaszcz naszej Matki Niebieskiej z aktami strzelistymi, czułymi spojrzeniami i praktykami nabożeństwa maryjnego... które tkwią w głębi twego synowskiego ducha. - Ona cię ochroni"[7].
21.2 Błogosławiona jesteś, Dziewico Maryjo, przez Boga Najwyższego, więcej niż wszystkie niewiasty na ziemi; tak bowiem wsławił Twe imię, że Twoja chwała nie zejdzie z ust ludzi[8]. Gdy wymawiamy słodkie imię Maryi, mamy na myśli szczególnie ową zbawienną słodycz pocieszenia, miłości, radości, ufności, męstwa, jakie wlewa zazwyczaj imię Maryi w tych, którzy Jej pobożnie wzywają. Św. Bernard, pałając miłością do Maryi, wołał dlatego z uniesieniem do swej dobrej Matki: „O wielka, o litościwa, wszelkich pochwał godna Matko Najświętsza. Twe imię jest tak słodkie i urocze, że nie można go wymówić, żeby zaraz serce tego, który je wymawia, nie zapłonęło miłością ku Bogu; wystarczy nawet, że się nasunie na myśl Twych czcicieli, a już doznają pociechy i serce przepełnia się miłością"[9].
Oddychanie jest oznaką życia; podobnie „częste wzywanie imienia Maryi jest znakiem życia w łasce Bożej albo że wkrótce życie wróci do tych, którzy go wzywają"[10]. Inny autor pisze zaś: „Uważam, że każde Zdrowaś Maryjo, każde pozdrowienie Najświętszej Maryi Panny jest nowym uderzeniem rozkochanego serca"[11].
Jeżeli spojrzymy w głąb naszej duszy, nawet gdy zagłębimy się nieznacznie - przerazimy się! Ile w niej słabości, małości, nędzy. Czyż nie jest więc prawdą, że potrzebujemy Kogoś, kto wstawiłby się za nami przed naszym Bogiem, Kogoś, kto znając nas, przymyka oko i o nas, o grzesznych synach Ewy mówi dobre rzeczy? Jakież wielkie rzeczy mówili nam święci o Maryi! Najświętsza Maryja Panna jest „odpocznieniem pracujących, pociechą dla płaczących, lekarstwem dla chorych, portem dla miotanych przez burzę, wybaczeniem dla grzeszników, słodkim pocieszeniem strapionych, ratunkiem dla tych, którzy się modlą"[12].
„Wiecznie otwarta bramo niebios, gwiazdo morza, przybądź z pomocą ludowi, który upada i pragnie się podnieść"[13]. Stale opiewamy Ją w „Witaj, Królowo" jako naszą Nadzieję. Ostatni sobór ponownie przypomniał nam, że „Kościół katolicki pouczony przez Ducha Świętego darzy Ją synowskim uczuciem czci jako Matkę najmilszą"[14]. Ona, dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi swego Syna, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa. Ona, „póki nie nadejdzie dzień Pański, przyświeca Ludowi Bożemu jako znak pewnej nadziei i pociechy"[15].
„Należy kochać Najświętszą Maryję Pannę: nigdy nie będziemy Jej kochać dostatecznie! Kochaj Ją bardzo! - Niech ci nie wystarczy wystawianie Jej podobizn, pozdrawianie ich i odmawianie aktów strzelistych. Naucz się w swoim życiu pełnym męstwa codziennie ofiarować Jej jakieś małe poświęcenie jako oznakę swojej miłości i pragnienia, aby cała ludzkość żywiła do Niej taką samą miłość"[16].
„Zatem niechaj odstąpią owi zarozumialcy, którzy obawiają się, że nadmiernie czcimy Dziewicę. Ona jest godna wszelkiej czci oddawanej czystemu stworzeniu, tak duchowemu, jak i cielesnemu. Ci, którzy nie są wynaturzeniem chrześcijaństwa, lecz należą do prawdziwego pokolenia Jezusa Chrystusa, kochają tę Panią, czczą Ją i błogosławią we wszystkim i za wszystko: Błogosławione będą odtąd wszystkie pokolenia"[17].
21.3 Kiedy czasami przyjdzie nam czuwać przy chorym, nieprzytomnym człowieku, trzymając go za rękę gorąco powtarzamy jego imię mając nadzieję, że nas słyszy. I bywa, że w świadomości chorego głos bliskiej mu osoby rozpala światło i człowiek budzi się, odzyskuje przytomność. Nasza miłość i nadzieja dodają mu sił i przywracają chęci do walki z chorobą.
Maryja jest naszą matką od chwili, gdy jej Syn konając na Krzyżu nas Jej powierzył. Odtąd nie wypuszcza nas ze swoich miłujących dłoni. Czuwa nad nami od pierwszych chwil życia na wszystkich naszych drogach. Nic nie umniejsza Jej miłości do nas, ani nasze zdrady, ani kłamstwa. Jest matką przywykłą do bólu i w chwilach naszych niewierności obejmuje nas, z czułością powtarzając nasze imię. Nigdy nie traci nadziei, że wygramy walkę ze złością, niecierpliwością, kłamstwem czy strachem. A codziennie tyle ich musimy stoczyć. Kiedy boimy się przyznać do błędu - imię Maryi doda nam odwagi. Gdy pokusa wydaje się nie do przezwyciężenia - wyszeptane imię Matki wznosi wysoko nasze szańce. Kiedy skłonność do gniewu zaczyna przeradzać się w agresję, krzyczmy Maryjo! - Ona uchroni nas przed grzechem.
Jesteśmy ludźmi oziębłymi - potrzebujemy ciepła. Jesteśmy rozproszeni - potrzebujemy skupienia. Błądzimy w ciemnościach - potrzeba nam światła. Pielgrzymujemy jak ludzie oschli, zagubieni, uśpieni, leniwi i grzeszni - trzeba, byśmy schronili się w pełni łaski, którą jest Matka Miłosierdzia. Wzywajmy Ją. Ona jest gwarancją, że droga, którą kroczymy zaprowadzi nas do świętości. W Jej łonie wielu znalazło schronienie! Z pewnością każdy święty. Uciekajmy się do Maryi tak jak oni. „Niewiasto obleczona w słońce! Podróżujemy w cieniu, oświetl nam drogę. Brak ci wiary? Dziewica napełni cię betlejemskim światłem i oświetli twe noce. W życiu ogarnia cię smutek? Ona obdarzy się radością, jak w Kanie, na twoje święta rodzinne. Czujesz się zniechęcony? Maryja doda ci sił na twoje codzienne prace. Nie masz sił prawie na nic? Maryja da ci moc, byś kroczył drogą krzyża, jak na Kalwarii. Znajdujesz się w opłakanej sytuacji? Nowa Królowa Estera dokona wszystkich niezbędnych cudów, byśmy wyszli z opresji"[18].
„A miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie (Łk 1,50). To nie na jedno, dwa, trzy, ani nawet na pięć pokoleń rozciąga się miłosierdzie Boże, lecz na wieki - z pokolenie na pokolenie dla tych, co się Go boją, okazuje moc ramieniem swoim (Łk 1,50-51). Choć słaby przystąpisz do Pana, jeśli się go boisz, usłyszysz obietnicę, którą ci Pan daje dla twej bojaźni"[19]. Maryja, Matka Miłosierdzia, okrywa naszą słabość płaszczem swej mocy. To Jej delikatność i słodycz otwierają najzatwardzialsze serca na łaskę zbawienia. „Sancta Maria, Stella maris! - Święta Maryjo, Gwiazdo morza, prowadź nas! - Wołaj tak z mocą, gdyż nie ma takiego sztormu, który mógłby zatopić Najsłodsze Serce Panny Maryi. Kiedy zobaczysz, że zbliża się burza i schowasz się w tej pewnej Przystani, jaką jest Maryja, nie zaznasz niebezpieczeństwa rozbicia czy zatonięcia"[20].
* Święto imienia Maryi zostało przez papieża bł. Inocentego IX ustanowione na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami odniesionego w roku 1683 przez króla Jana Sobieskiego i sprzymierzone wojska chrześcijańskie. W samym dniu bitwy o świcie służył król do Mszy świętej odprawianej przez kapucyna bł. Ojca Marka d'Aviano i razem z Księciem Lotaryńskim przystąpił do Komunii świętej. Donosząc o wiktorii, która wzbudziła wielką radość w całym świecie chrześcijańskim, pisał do papieża: venimus, vidimus, Deus vicit, a przez Ojca Marka wysłał Ojcu świętemu zieloną chorągiew wielkiego wezyra Kara Mustafy.
[1] Św. Jan Paweł II, Przemówienie w Wiedniu (Kahlenberg), 13 IX 1983.
[2] Tamże, Słowa do Polaków.
[3] Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, 13.
[4] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1808.
[5] Tamże, 2849.
[6] Św. Josemaría Escrivá, Droga, 433. (Na pamiątkę zwycięstwa w bitwie pod Lepanto św. Pius V ustalił święto Matki Bożej Różańcowej).
[7] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 354.
[8] Antyfona na wejście.
[9] Św. Bernard z Clairvaux, w: św. Alfons Liguori, Uwielbienie Marji, Kraków 1927, s. 262.
[10] Tamże, s. 265.
[11] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 615.
[12] Św. Jan Damasceński, Homilia na Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny.
[13] Antyfona Alma Redemptoris Mater.
[14] Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 53.
[15] Tamże, 68.
[16] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 527.
[17] Św. Franciszek Salezy, Kazanie na Zesłanie Ducha Świętego.
[18] J. Urteaga, Wady świętych.
[19] Orygenes, Homilia na temat hymnu Magnificat, Teksty o Matce Bożej, t. I, s. 32.
[20] Św. Josemaría Escrivá, Kuźnia, 1055.