szukaj
Wyślij rozważanie na email
miałczy:
Rozważania na każdy dzień

sobota, 14 października 2017

Dwudziesty Siódmy Tydzień Zwykły – Sobota
6. MODLITWY DO MATKI JEZUSA

1. Najświętsza Panna zawsze prowadzi nas do swego Syna.
2. Różaniec św. jest umiłowaną modlitwą Maryi.
3. Owoce nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny.

36.1 Pewnego dnia Jezus przemawiał do tłumów, jak to już nieraz bywało. Nagle jakaś kobieta głośno zawołała do Niego: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Jezus w tej chwili przypomniał sobie o swojej Matce i bardzo Mu się spodobała pochwała nieznanej kobiety.
     więcej..

niedziela, 15 października 2017

Dwudziesta Ósma Niedziela Zwykła
Rok A

37. ZAPROSZENI NA UCZTĘ

1. Czeka na nas niebo. Odpowiedzieć na zaproszenie Pana i pomagać innym, by nie odrzucali tego zaproszenia.
2. Zaproszenie do zażyłości z Bogiem. Nie ma uzasadnionych wymówek przed Ucztą Króla.
3. Zbawcza wola Chrystusa. Nasza gorliwość apostolska powinna ogarniać wszystkie dusze.

37.1 Liturgia dzisiejszej niedzieli ukazuje zbawienie jako królewską ucztę, na którą zaprasza nas Bóg. Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win.
     więcej..

poniedziałek, 16 października 2017

Dwudziesty Ósmy Tydzień Zwykły – Poniedziałek
40. CODZIENNY CHLEB

1. O co prosimy słowami „chleba naszego powszedniego”.
2. Chleb życia.

3. Spożywać chleb z nieba z wiarą. Komunia św.

40.1 ... Chlebem na każdy dzień jest modlitwa na rozpoczęcie dnia. „Daj nam: słowa te wyrażają głęboką ufność dzieci, które oczekują  wszystkiego od swego Ojca”. Gdy prosimy o chleb jedynie na dzisiaj, oznacza to, iż następnego ranka będziemy znów potrzebować spotkania z naszym Ojcem Niebieskim.

     więcej..

wtorek, 17 października 2017

Dwudziesty Ósmy Tydzień Zwykły – Wtorek
41. PRZEBACZENIE NASZYCH GRZECHÓW

1. Jesteśmy grzesznikami. Grzech jest zawsze obrazą Boga.
2. Pan zawsze jest gotów wybaczać. Każdy grzech może zostać odpuszczony, jeżeli grzesznik okaże skruchę.

3. Warunkiem uzyskania przebaczenia jest szczere wybaczenie innym ludziom.

41.1 Ojcze, odpuść nam nasze winy – modlimy się codziennie w Ojcze nasz.

Jesteśmy grzesznikami i jeżeli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy – pisze św. Jan w swoim Pierwszym Liście. O powszechności grzechu często mówi Stary i Nowy Testament. Codziennie musimy prosić Pana o wybaczenie naszych upadków i grzechów
     więcej..

Cztery współczesne wizje świata.

 

Bardzo interesująca synteza ks. prof. Juan Luis Lorda (Pampeluna).   

1. Analogia i zasadnicze stopnie doświadczenia.
2. Materializm konstruktywistyczny.   
3. Naturalizm witalistyczny.   
4. Wszystko jako duch.       
5. Uniwersum osobowe: Bóg i ludzie. 
6. Odrzucenie mentalności oświeceniowej.           

1. Analogia i zasadnicze stopnie doświadczenia.          
Jednym z najważniejszych instrumentów poznania ludzkiego jest analogia. Poszerza niezmiernie nasze możliwości i nadaje naszej inteligencji niewiarygodną plastyczność. Używa się jej spontanicznie we wszystkich sferach naszego poznania. Mamy tendencje do przenoszenia naszego doświadczenia z jednego pola na inne i potrafimy zmierzyć się z nowymi sytuacjami i problemami, stosując analogicznie to co już wiemy. Stosowanie analogii jest znakomitym narzędziem intelektualnym, chociaż jest także źródłem rozmaitych złudzeń.
Wszyscy ludzie dążą do stworzenia całościowej wizji świata, na podstawie naszego doświadczenia cząstkowego. Jest to dążenie naturalne. A u dusz silniejszych i śmielszych jest to niemal konieczność, która prowadzi do formułowania wielkich teoretycznych wizji świata. Upraszczając nieco można powiedzieć, że każda taka wizja świata jest zbudowana z pewnej perspektywy, na pewnym podstawowym doświadczeniu. Z tej pozycji podejmowana jest próba wyjaśnienia całości rzeczywistości. Można ją nazwać, używając terminów klasycznych analogium princeps, to znaczy analogią zasadniczą, punktem zaczepienia czy odniesienia całej analogii.  


W dalszej części mamy zamiar wykazać, że zasadnicze wizje świata, które obecnie obowiązują, pochodzą z rozszerzenia poprzez analogię na całą rzeczywistość czterech poziomów zasadniczych:  
a) materii;        
b) życia (psychizmu niższego);        
c) świadomości duchowej;       
d) objawienia osobowego.    

Każde z tych podstawowych doświadczeń stanowi bazę dla wizji świata. W przeszłości istniały jeszcze inne, gdyż np. mieliśmy do czynienia z ideą mitologizacji natury, albo myślano, że istnieje wiele bóstw (politeizm). Istnieją także mieszanki i odgałęzienia, które wyłaniają z siebie hybrydalne wizje świata. Jednak w naszym wieku wyróżniają się te cztery zasadnicze formy, zwłaszcza, kiedy zanikł marksizm, który powodował straszliwe zniekształcenie światowej panoramy intelektualnej i politycznej.      
Zauważmy, że wszystkie wizje świata mają rację w tym, co twierdzą, gdyż można kontemplować rzeczywistość z ich poziomu. Jednak także zwróćmy uwagę, że mylą się one, gdy twierdzą, że nie istnieje nic ponad ich poziomem i decydują się na zamknięcie się na własnym polu doświadczeń, do którego są przyzwyczajone. Na opisanie tego zjawiska, bardzo powszechnego, ukuto termin „redukcjonizm”, gdyż redukuje ono bogactwo rzeczywistości nie rozpoznając jej stopni wyższych i usiłując wyjaśnić je za pomocą kategorii ważnych przy opisie stopni niższych.         

2. Materializm konstruktywistyczny.           
Można stwierdzić, że ta wizja świata jest bardzo rozpowszechniona wśród osób o wykształceniu  w dziedzinie nauk ścisłych. Polega na widzeniu całej rzeczywistości z punktu widzenia biochemii lub fizyki atomowej.       
Niemal wszystkie osoby, które zdobyły wykształcenie w ramach nauk ścisłych pojmują świat, jakby to była – wewnętrznie uporządkowany zbiór materii. Istniała – i jeszcze do tej pory istnieje – bardzo popularna zabawka o nazwie „Mały mechanik”. Polega ona na budowaniu z metalowych klocków i pozwala tworzyć dźwigi, samochody, mosty itd. wiele osób o mentalności ścisłej ma tendencje do pojmowania świata, jakby był to „Wielki mechanik”: bardzo skomplikowany sztuczny twór zbudowany z bardzo subtelnych cząstek. Wszystko co buduje się z jego pomocą zależy wyłącznie od wykorzystanych do budowy cząstek. Nie ma nic ponad to.       

W przeciągu dwu ostatnich wieków nowożytne nauki ścisłe odkrywały, krok za krokiem, budowę świata materialnego, zarówno gdy chodzi o materię nieożywioną, jak i materię żywą. Doszły do wniosku, że wszystko jest złożone z tego samego. Pomysł ten został wzmocniony przez teorię Wielkiego Wybuchu (Big Bang), która mówi o wspólnym początku wszechświata i rozprzestrzenianiu się całej widzialnej rzeczywistości z niewyobrażalnej pierwotnej koncentracji energii.
Dzięki nadzwyczajnemu wysiłkowi naukowców wiemy już, z czego jest złożony prawie cały widzialny kosmos. Jest więc bardzo łatwo poddać się pokusie tego, by powiedzieć, że wszechświat jest jedynie olbrzymią konstrukcją, złożoną ze znanych nam elementów pierwotnych. A także, że wszystko da się wytłumaczyć za pomocą właściwości tych fragmentów „klocków”. Dokładnie, jak w przypadku samochodu zbudowanego przy pomocy „Małego mechanika”. Moglibyśmy być pewni, że jest on jedynie zbiorem elementów i że jego właściwości, dają się wyjaśnić z pomocą właściwości tworzących go klocków. Ale należy w tym miejscu, mimochodem, dodać, że pociąga to za sobą subtelną redukcję, gdyż taki samochód nie jest złożony wyłącznie z klocków „Małego mechanika”, lecz także z „idei” tego, czym jest samochód. Samochód nie jest jedynie zbiorem części, z tego samego powodu, z jakiego Don Kichot nie jest jedynie uporządkowanym zbiorem liter. Ale podążajmy krok za krokiem.


W tej materialistycznej wizji świata, analogium princeps za pomocą którego rozważa się całą rzeczywistość, można powiedzieć punktem wyjścia, są cząsteczki wewnątrzatomowe, które składają się na atomy i na molekuły, tak jak nam o tym mówi fizyka. Pragnie się postrzegać całą rzeczywistość z punktu widzenia fizyki i zakłada się oczywiście, że wszystko da się wyjaśnić poprzez uciekając się do podstawowych właściwości, którymi zajmuje się fizyka. Kamień, roślina, pies, a nawet sam człowiek, w ostateczności są jedynie niezmiernie skomplikowanymi zależnościami fizyko-chemicznymi. Zaś właściwości całości winny zależeć od właściwości składowych.    
Tak brzmi teza niektórych spośród znanych naukowców, którzy rozpropagowali swe poglądy, takich jak laureaci nagrody Nobla Erwin Schrödinger (Czym jest życie?) i Jacques Monod (Los i konieczność.) oraz astrofizycy Stephen Hawking (Historia czasu) i Carl Sagan (Kosmos). Stosują oni do całego wszechświata swą znajomość składu materii i redukują go do tego, co wydaje im się najbliższe. Na wszystko spoglądają wychodząc od pewnych właściwości materii.            

Oczywiście wnoszą coś, gdy stwierdzają, że wszystko, co widzialne jest złożone z tej samej substancji. Jest to bardzo interesująca prawda. Jednak są redukcjonistami, gdy twierdzą, że cała rzeczywistość jest „jedynie” skomplikowaną kompozycją materii.
Po pierwsze zapominają o złożoności rzeczywistości, a zwłaszcza o ideach, które nadają możność i formę rzeczom: „idee” takie jak „samochód”, bez której nie można wytłumaczyć możliwości konstruowania. Zadowalają się wytłumaczeniem „materialnym”, jednak także forma rzeczy wymaga wyjaśnienia. Jest oczywiste, że czegoś brak, gdy mówimy, że Don Kichot jest jedynie uporządkowanym zbiorem liter. Także brak nam czegoś, gdy stwierdzamy, że zwierzę jest jedynie związkiem fizyko-chemicznym. Dziś dysponujemy inną perspektywą dla analizy tego problemu, gdy lepiej poznajemy budowę kodu genetycznego. Jasne jest, że rządzą nim pewne zasady wtórnie porządkujące. Gdyby tak nie było ewolucja nie mogłaby postępować rosnąco. Za pomocą „małego mechanika” można stworzyć samochód, ale nie konia, nawet jeśli użyjemy większej liczby klocków. Klocki „Małego mechanika” nie mają właściwości koniecznych, aby zrobić konia. Samochód już jest, gdy znajduje się jeszcze w częściach, które zostały przygotowane z myślą o jego wykonaniu, ale nie koń.           

Po drugie poprzez zaprzeczanie możliwości istnienia we wszechświecie czegoś niematerialnego, redukują oni wymiary osoby ludzkiej jedynie do zjawisk fizycznych, których jeszcze nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Szczególną wersją tej tendencji jest intensywna debata, jaka toczy się wokół sztucznej inteligencji. Niektórzy naukowcy przypuszczają, że inteligencja ludzka przypomina skomplikowany procesor (Chomsky, Marvin Mynsky) i że bardzo szybko wszystkie jego funkcje można będzie odtworzyć, choć na razie napotyka to na bardzo poważne problemy. Prowadzi nas to do widzenia człowieka jako skomplikowanego mechanizmu i do faktycznego pomijanie skomplikowanych funkcji intelektualnych, które uwidaczniają się w świadomości. Zakładają, że w oczywisty sposób zależą one od składników, chociaż nie są w stanie tego udowodnić.
Trzeba powiedzieć, że idee materialistyczne i mechanicystyczne straciły nieco na znaczeniu w okresie dwudziestu ostatnich lat na skutek epistemologicznych konsekwencji zasady nieoznaczoności Heisemberga, z powodu problemu reguł gry (Arecchi) i z powodu pojawienia się problematyki chaosu (Ilya Prigoguine), które oddziaływują na wiele dyscyplin nauk ścisłych. Jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek świadomi granic naszego naukowego poznania. Znikła utopia mechanicystyczna, która twierdziła, że pewnego dnia będziemy w stanie poznać i kontrolować cały wszechświat, tak jakby to był ogromny mechanizm. Wystarczy pomyśleć o zwykłych trudnościach, jakie towarzyszą doniesieniom meteorologicznym.


3. Naturalizm witalistyczny. 
Ta druga wizja świata jest bardzo stara i zawsze była obecna w historii ludzkości. Jej punktem odniesienia (jej analogium princeps) jest zjawisko życia, zwłaszcza bodźców życiowych. Pojmuje ona świat jako cos żywego i pozostającego w ruchu. Dawny animizm, który jeszcze do tej pory przetrwał w wielu kulturach pierwotnych postrzega życie i dusze we wszystkim co się porusza: w rzekach, morzach, wulkanach, ziemi, chmurach, gwiazdach... Cała natura w ogóle oraz ziemia jawi się nam w ruchu, a przez to żywa. Wszystko ma duszę.  Także religie teluryczne, które ubóstwiają naturę, uważają ją za wielki byt żywy: bogini matka-ziemia jest bytem wszechogarniającym.  


Pod koniec wieku XVIII i na początku XIX wyłoniły się niektóre romantyczne formy romantyzmu o charakterze witalistycznym z wyniesieniem natury i pewnym kultem bodźców życiowych a także „uczuć” narodowych, niekiedy połączonych z odrodzeniem się form pogańskich. Była to reakcja skierowana przeciw przebrzmiałemu racjonalizmowi oświeceniowemu, broniąc znaczenia uczuć i odruchów życiowych (Sturm und Drang). Poza licznymi sladami w literaturze romantycznej, ten anty-racjonalistyczny kierunek prowadził do Nietzschego, który bronił Dionizosa przed Apollem. Jednak dziś, za wyjątkiem Nietzschego, są to postawy uznawane za naiwne i społecznie bezproduktywne.
Wraz z pojawieniem się teorii ewolucji, w połowie ubiegłego stulecia, nastąpiła kolejna fala naturalizmu witalistycznego, utrzymanego w tonie o wiele umiarkowanym i naukowym. Wyobrażenie stałego rozwoju od materii aż do człowieka, zmieniła mentalność naszej epoki. Dla wielu osób ten ruch wzrostowy odzwierciedla wewnętrzną historię kosmosu. Uważają, że w całej naturze istnieje wewnętrzny impuls, który pcha ją stale wzwyż i który jest wytłumaczeniem wszystkiego, co jest związane z życiem.


Ta idea znalazła znaczący wyraz w kierunkach filozoficznych powstałych w pierwszej połowie tego stulecia, jak np. u Bergsona, a także u Maxa Schelera; Także Ortegę y Gasseta zwykło nazywać się „witalistą”, chociaż w tym wypadku termin ten wydaje się dość wątpliwy. Miał on także odzwierciedlenie w socjologii i historii, choćby w słynnej książce Oswalda Spenglera Upadek zachodu, która była zastosowaniem teorii ewolucji do historii cywilizacji. Ten ostatni rodzaj zastosowań polityczno-kulturalnych tej teorii niewątpliwie zaowocował postawami nacjonalistycznymi i rasistowskimi, ponieważ jeśli ewolucja jest zasadniczym prawem obecnym w każdej dziedzinie, jest do pomyślenia, że niektóre rasy przewyższają pozostałe. Ci, którzy bronili tego rodzaju pomysłów (np. naziści, choć nie tylko oni) musieli zmierzyć się z oświeceniową tradycją liberalną oraz z chrześcijaństwem. Zostali całkowicie zdyskredytowani po II wojnie światowej. Można powiedzieć, że - w pewien sposób - przegrawszy wojnę znikli również z przestrzeni kulturowej, chociaż już nie zupełnie ze środowisk naukowych.    


W środowiskach kulturalnych przetrwały inne formy witalizmu bardziej wątpliwe. Istnieje rodzaj witalizmu ekologicznego, który – w sposób uprawniony – dąży do ochrony natury a niekiedy traktuje ją jako całość ożywioną, w sposób żywo przypominający dawne religie teluryczne. Istnieje również jego nieco ekscentryczny wyraz, choć mający pewne podstawy, u James Lovelocka, który uważa, że planeta Ziemia zachowuje się faktycznie jak żywy organizm  ze zjawiskami homeostatycznymi i nazywa ją Gają (Gaia’s defense).
Na polu nauki pojawiła się socjobiologia, znacznie bardziej umiarkowana w swych założeniach niż kierunki poprzednie, ale dysponująca wielką uwodzicielską siłą w środowiskach naukowych. Niektórzy wybitni jej reprezentanci odnieśli wielki sukces wydawniczy, broniąc twierdzeń, zapoczątkowanych przez prekursora tej nauki, Edmunda Wilsona (Socjobiologia, nowa synteza.), a także przez innych badaczy takich, jak R. Foley (Istoty ludzkie przed ludzkością.). Autorzy ci uważają, że podstawową zasadą rządzącą życiem jest zasada zachowania dziedzictwa genetycznego. Ta zasada wyjaśniałaby całość zachowań zwierzęcych i pojawienie się wszystkich form życia, włączając w to inteligencję i wszelkie przejawy kulturowe. Wkładają wiele wysiłku w próby wyjaśnienia wszystkich zjawisk od przyjęcia postawy dwunożnej, aż po współżycie rodzinne i społeczne, właśnie w ten sposób, trzeba powiedzieć, nieco naiwny, ale przez to prosty i skuteczny.
Tych autorów można uważać za „witalistów” tylko w tym znaczeniu, że mówią oni o „impulsie” biologicznym, który nie mieści się w kategoriach fizyki czy chemii. We wszystkim innym ciążą oni ku materializmowi konstruktywistycznemu i zbliżają się do innych naukowców-popularyzatorów, jak np. Hawking czy Sagan. 
Możliwe, że wielu – włącznie z nimi samymi – nie przykładałoby wagi do tego rodzaju rozróżnień. Jednak od chwili stwierdzenia istnienia impulsu, który nie da się opisać w kategoriach biochemicznych, bronią oni tej sfery rzeczywistości, która jest wyższa niż ta, którą zajmują się fizyka i chemia. Mówią oni o pewnej „własności”, która nie dotyczy fizyki, lecz objawia się jedynie w procesach życiowych. Jeśli tak, to nie ma powodu, by zaprzeczać, że we wszechświecie istnieją sfery wyższe z innymi nieredukowalnymi właściwościami. To jest zagadnienie tzw. „wyjątkowych właściwości”, którymi zajmuje się filozofia nauki.
Niewątpliwie rozmaite witalizmy odzwierciedlają wielką prawdę lub, ściślej mówiąc, wiele prawd: mówią o jedności natury, wyrażają znaczenie sił naturalnych i wagę tajemnicy ewolucji. Natomiast są redukcjonistyczne, gdy konstatują, że we wszechświecie działają jedynie ślepe siły witalne, a przez to zupełnie nieludzkie.       

4. Wszystko jako duch.      
Obok tych smutnych wizji świata, smutnych w tym znaczeniu, że nieludzkich, istnieje inna postawa wobec uniwersum - bardzo stara, bo wywodząca się z religii wschodnich. Jest obecna w hinduizmie, a także w sposób niemal filozoficzny charakteryzuje buddyzm i taoizm. Podstawowym dla tej wizji świata doświadczeniem jest medytacja transcendentalna. Można powiedzieć, że penetracja głębin świadomości.  


Kiedy się przeżywa to doświadczenie, można dostrzec – w pewien sposób – niezwykłe rozmiary świata duchowego, zwłaszcza w sferze poznawczej. Przy tym kontakcie ma się wchodzić w bliższy kontakt z najgłębszymi obszarami rzeczywistości. Zauważa się, że duchowe podstawy są wspólne dla wszystkich postaw i całej rzeczywistości. Dąży się do stwierdzenia, że to wszystko (Atmen) jest powszechną świadomością - obecną we wszystkich świadomościach - i życiem - obecnym we wszystkich formach życia. Cała rzeczywistość jest obecnością, emanacją, degradacją lub cząstką tego co duchowe i dąży do ponownego zjednoczenia się z nią. Wszystko jest, u swych podstaw, jednym i tym samym: pochodzi od tego samego i powróci do tego samego. Jednak chodzi tu o to, że wszystko to ma charakter duchowy. O panteizm spirytualistyczny.        


Ta intuicja dotarła nawet do filozofii greckiej poprzez orfizm i wpłynęła na filozofię Platona, a następnie na całą tradycję platońską, w ramach której przybierała wiele postaci, zwłaszcza w miarę jak wchodziła w kontakt z objawieniem biblijnym (Filon Aleksandyjski).
Zdradza ona wiele podobieństw ze wspomnianymi już religiami telurycznymi, traktującymi ziemię jako boginię-matkę. W obu wizjach świata można mówić o „duszy” świata. Jednak różnica jest znacząca. W przypadku religii telurycznych podstawowym doświadczeniem jest istnienie sił witalnych (psychizm niższy), natomiast w panteizmie spirytualistycznym , takim doświadczeniem jest samoświadomość (psychizm wyższy). W religiach telurycznych dusza jest jedynie życiem, impulsem i ślepym ruchem, podczas gdy w panteizmie spirytualistycznym jest – przede wszystkim – świadomością.
Ta wizja świata przypomina także filozofię Hegla, gdy mówi o duchu absolutnym. Jednak filozofia heglowska nie uczestniczy – we właściwym tego słowa znaczeniu – w doświadczeniu medytacji transcendentalnej. Jej podstawowym doświadczeniem jest zmienność kultury, rozumianej jako byt zobiektywizowany, zinterpretowany poprzez kategorię zsekularyzowanej teologii chrześcijańskiej. U Hegla nie ma medytacji transcendentalnej, a jedynie spekulacja. Jego duch jest obiektywnym duchem kultury, nie świadomości.


Dziś spirytualistyczna wizja świata znajduje wyraz zasadniczo w religiach wschodnich i ich mutacjach. Są one obecne, jak nigdy dotąd, na Zachodzie. Od 100 lat – a z jeszcze większą intensywnością w ostatnich dekadach – buddyzm uzyskał nową żywotność i jawi się jako realna alternatywa dla zaspokojenia potrzeb i dążeń duchowych. Jakkolwiek mowa tu o buddyzmie, lub hinduizmie, silnie oczyszczonym poprzez kontakt z tradycją chrześcijańską, jak to miało miejsce w przypadku religijności Gandiego, Tagore, a także Krishnamurtiego.
Wraz ze zbliżaniem się ku zachodowi religie te tracą w znacznej mierze bagaż przesądów i mitologii, jakiego nabrały z biegiem dziejów. Starają się zmienić w techniki samopomocy i koncentracji, połączone z rodzajem metafizyki panteistycznej, ale pozbawionej boskości osobowej. Istnieje w nich świadomość, lecz nie osoba; jest wszystko ale nie ma kogoś; u ich podstaw tkwią panteizmy bez Boga. Nie ma bowiem osobowego rozmówcy i samego dialogu, ponieważ wszystko jest tym samym i jego przeznaczeniem jest połączenie się.
Te religie wpływają na mentalność wielu nowych ruchów religijnych, które odwołują się do inspiracji wschodnich - w szczególny sposób, na ruch New Age, który pragnie dokonać wyższej i ekumenicznej syntezy wszystkich religii a przez to traci związek z Bogiem osobowym. Ich elementy są także obecne w niektórych formach religijności islamu przyjmowanych na zachodzie, takich jak duchowość suffizmu W ogóle przesycają one rozmaite formy mistycyzmu naturalistycznego, które nie dostrzegają odrębności pierwiastka boskiego, to znaczy nie rozróżniają między Bogiem i światem.
Spirytualistyczna wizja świata – panteizm spirytualistyczny – wyraża prawdę, że istnieje zasadnicze nasycenie kosmosu inteligencją. Rozpoznaje tajemniczą wspólnotę wszystkiego, co istnieje. Potrafi odkryć głębię świadomości ludzkiej. Jednak łącząc wszystko razem niszczy perspektywę osobową. Każdy człowiek jest jedynie prowizoryczną cząstką przeznaczoną do roztopienia się w całości. Z tego powodu historia traci sens i wymierność. Nie mają znaczenia osoby i relacje między nimi. Nie zauważa się odległości i różnic, nie wyodrębniają się osobowości. Wszystko ma się połączyć. Ostateczny dążeniem jest miłosierne połączenie: by wszystko było tym samym.     

5. Uniwersum osobowe: Bóg i ludzie.          
Podczas, gdy dwie pierwsze wizje świata redukują byt ludzki do czynników niższych względem natury, spirytualistyczna wizja świata roztapia go w całości duchowej. Aby zrozumieć ideę człowieka, jaka niesie ze sobą kultura zachodnia konieczne jest zwrócenie się do innej wizji świata, która ją inspirowała i która nadal jest obecna jako realna alternatywa: do chrześcijańskiej wizji świata, która jest wizją do głębi personalistyczną.
Chrześcijańska wizja świata nie opiera się bezpośrednio na doświadczeniu, lecz tak jak to przedstawia, na objawieniu Bożym. Uznaje się istnienie tego objawienia, lub nie, jednak trzeba pamiętać, że pozwala ono spojrzeć na rzeczywistość wszechświata z innej perspektywy, pozwala uzyskać naszą wizję uniwersum osobowego, tego kim jest człowiek i czym jest jego godność, stwierdzić, że relacje międzyludzkie opierają się na niej. Jest to jedyna wizja świata – spośród tych, którym się przyglądaliśmy – która pozwala zakorzenić w sobie osobowość ludzką i świat rzeczywistości osobowych. Nie można zapominać, że słowo „osoba” pochodzi z języka teologii chrześcijańskiej.          


Chrześcijańska wizja świata opiera się na trzech podstawowych stwierdzeniach:
a) że Bóg jest stworzycielem i stworzył świat ponieważ chciał to uczynić;       
b) że Bóg jest Trójcą, można powiedzieć żywotną wspólnotą trzech osób;    
c) że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga.  


a) To, że Bóg jest stwórcą oznacza, że Bóg jest bytem osobowym, kimś nie czymś, ze stworzył świat dobrowolnie i że nie miesza się ze światem a jedynie go przenika. Dlatego może działać w świecie i w dziejach, wtedy kiedy chce i w taki sposób, w jaki zechce. Bóg jest podstawą wszystkiego, jednak nie miesza się ze wszystkim. Znajduje się u podstaw wszystkiego, co istnieje, jednak sam nie jest częścią wszystkiego co istnieje. Rzeczy nie są częścią Boga i Bóg nie jest częścią rzeczy. Między Bogiem i rzeczami stworzonymi istnieje odległość, ponieważ zostały one stworzone z jego woli, nie pochodzą one jednak od niego w taki sposób, jakby były wyziewami gorącego gazu.
b) To, że Bóg jest Trójcą jest wielkim objawieniem, które przyniósł nam Jezus Chrystus, ukazując nam się jako Syn Boży, pełen Ducha Świętego. Dzięki Jezusowi wiemy w tajemnicy Boga mamy do czynienia z komunią trzech Osób. Ta prawda oświeca całą naszą wizję wszechświata, a zwłaszcza naszą wizję człowieka, jego zdolności do nawiązywania relacji i życia społecznego. Znajdujący się w sercu rzeczywistości, byt najważniejszy spośród wszystkich bytów – Bóg, okazuje się, że zawiera w sobie wspólnotę trzech osób. Bóg nie jest bytem bezwładnym, ani eterycznym duchem z niezmienną i zakłopotaną inteligencją. W samym centrum Bożej tajemnicy – wiemy to od Jezusa Chrystusa – znajduje się wspólnota trzech osób.    
c) Trzecim istotnym stwierdzeniem jest to, że człowiek jest obrazem Boga. Uczyniony na podobieństwo Boga jest Jego odbiciem i przypomina Go. Oznacza to m.in., że może szukać w człowieku tych dwu konstatacji, które poczyniliśmy uprzednio: że Bóg jest Stwórcą i że jest Trójcą. Ma to, jak postaramy się pokazać, niesłychanie istotne konsekwencje antropologiczne.
- To, że człowiek jest obrazem transcendentnego Boga stworzyciela oznacza, że – podobnie jak Bóg – jest on również przedmiotem stworzonym. Z jednej strony jest przedmiotem, aktorem, z drugiej twórcą, ze zdolnością czynienia nowych rzeczy, z możliwościami twórczymi, wreszcie z wolnością do urzeczywistniania owoców swej inteligencji. Właśnie dlatego, że w każdym człowieku jest coś z Boga Stwórcy, ludzie chociaż pozostają wewnątrz świata, nie ograniczają się do tego świata, lecz go przenikają. Jest w nich coś co nie pochodzi z tego świata, co nie jest jego częścią, co się doń nie sprowadza. Jest to fundament szczególnej godności ludzkiej, właściwej każdemu człowiekowi.   

- Także wspólnota osób w Trójcy ma swoje odzwierciedlenie. Odbija się w pewien sposób we wspólnotach ludzkich, jest modelem tych wspólnot. Fakt, że każda osoba Boska – Ojciec, Syn i Duch Święty – pozostaje w relacji z pozostałymi, daje nam wrażenie, że wiemy co oznacza być osobą w Bogu. Każda z osób Trójcy, poprzez tą trwałą relację, osiąga maksymalną realizację osobową. Stanowi to model dla realizowania się osób stworzonych. Dlatego też realizowanie się człowieka zawiera w sobie ”szczere oddanie siebie samego innym”, jak to zapisano w konstytucji Gaudium et Spes. Stałe ofiarowywanie się osób boskich stanowi wzorzec zachowań dla osoby ludzkiej.

Każdy człowiek został stworzony przez Boga i dla Boga. Dlatego też ma – w stosunku do stwórcy – pierwotną relację, która kształtuje go jako osobę, jako byt otwarty na dialog. Ta otwartość opiera się na zdolności do nawiązywania relacji, do komunikowania się i miłości w stosunku do innych osób, do innych ludzi. Na podobieństwo Trójcy ludzie są w sposób naturalny istotami społecznymi i są powołani do tego, by się rozumieć i kochać.
O Bogu mówimy, że „jest miłoscią” (1 J 4,8). Dlatego też słowo miłość jest najistotniejszym dla wymiaru osobowego: wyraża to, czym powinna być komunikacja międzyosobowa. Wspólnoty ludzkie są przeznaczone do tego, by odzwierciedlać wspólnotę Boską i dlatego też powinny uczestniczyć, w pewien sposób, w tajemnicy Trójcy Świętej. Chrześcijańska idea miłości nie wywodzi się z doświadczenia przyjaźni, czy miłości małżeńskiej, lecz z objawienia miłości Bożej.              
W ten sposób objawienie chrześcijańskie pozwala zakotwiczyć się światu osobowemu: rzeczywiście wspiera osobowość każdego człowieka z jego własną intymnością i twórczością, a także wyraża na czym polega pełnia ich relacji. Ta wizja świata wspiera ideał realizacji i odpowiada dążeniom do transcendencji i pełni (pełni realizacji i miłości) bytu ludzkiego. Zgodność tych ideałów z dążeniami ludzkimi wskazuje na ich prawdziwość, choć nie wystarcza by ją udowodnić. Chrześcijańska wizja świata jest częścią wiary i można w niej w pełni uczestniczyć, jeśli uznaje się Jezusa Chrystusa jako Syna i objawiciela Boga Ojca i odkupiciela człowieka, ponieważ dał nam swojego Ducha.


6. Odrzucenie mentalności oświeceniowej.          
Przedstawiliśmy cztery zasadniejsze wizje świata obecne dziś na zachodzie. Gdybyśmy chcieli rozszerzyć naszą analizę na cały świat, musielibyśmy uwzględnić jeszcze poglądy islamu, choć te w znacznej mierze są zależne od objawienia judeo-chrześcijańskiego. My ograniczyliśmy się do tego, co zachowuje żywotność obecnie w naszej kulturze.
Dwie pierwsze wizje świata dziś obowiązują jako stanowiska naukowe (choć ich redukcjonizm nie może opierać się na naukach ścisłych). Dwie kolejne mają charakter religijny: nieosobowy (wszystko ma charakter boski) lub osobowy (Bóg jest stwórcą i ma charakter trynitarny).      


Jednak postawy intelektualne nie definiuje się jedynie przez określenie tego, do czego się przyznają, ale także poprzez ich przesądy i przez to, co odrzucają. Dlatego też, jeśli chcemy brać pod uwagę intelektualne opcje obecne na zachodzie, jasne jest, że trzeba powiedzieć coś więcej. Od trzech wieków istnieje silny nurt reakcji i emancypacji skierowany przeciw przekazowi chrześcijańskiemu, obecny zwłaszcza w krajach z socjologicznego punktu widzenia katolickich. Jest to ruch oświeceniowy, a przynajmniej jego część. Konieczne by było dokonanie szczegółowej analizy, aby stwierdzić do jakiego stopnia jego oskarżenia i osiągnięcia mogłyby zostać zaakceptowane. Także konieczne byłoby poczynić wiele rozróżnień, aby opisać rozmaite jego przejawy. Jednak nie jest to miejsce dla podjęcia próby tak złożonej oceny. Wystarczy odwołać się do krótkiego szkicu historycznego.
U swych początków tradycja oświeceniowa przejęła świat osobowy stworzony przez wiarę chrześcijańską, przekształcając go – jak tylko to było możliwe – w filozofię. Był to projekt racjonalistyczny: miał opierać się na rozumie i na nauce, która uważana była za najlepszy z owoców rozumu. Od angielskiej kultury politycznej zaczerpnął ideały demokracji parlamentarnej i społecznej tolerancji. Od francuskiej – jej umiłowanie prawa. Od Kanta znacząca część oświeceniowych elit zapożyczyła swój agnostycyzm jako postawę życiową, odrzuciła metafizykę i poczuła się zwolniona z obowiązku opowiadania się po stronie którejś z wizji świata. Wówczas dokonała redefinicji etyki i polityki wedle kultury laickiej, zachowując jeszcze wartości chrześcijańskie zwłaszcza, jeśli chodzi o sferę etyczną, takie jak godność osoby, zasadnicza równość ludzi, wolność osobista, racjonalność etyki i relacji sprawiedliwości oraz związek z dobrem wspólnym. W państwach tradycji katolickiej, przede wszystkim we Francji, miała odcień laicyzujący i silnie krytyczny w stosunku do Kościoła. W innych pozostała przy umiarkowanym agnostycyzmie.


Od końca zeszłego stulecia utraciła inicjatywę kulturową i została w części wchłonięta przez socjalistyczne utopie polityczne, zwłaszcza przez marksizm, który stanowił także poważną alternatywę przeciwną wobec chrześcijaństwa. Pod koniec tego stulecia – od chwili zniknięcia marksizmu – następuje na całym zachodzie zadziwiający nawrót do oświeceniowych form myślenia. Ilustracją postawy laicyzującej jest mentalność najbardziej rozpowszechniona wśród wykształconych elit, które omawiają bycia chrześcijańskimi. Wyraża się ona poprzez istotne organy opinii publicznej we wszystkich krajach europejskich, zwłaszcza w tych w większości katolickich. Przeciwko chrześcijaństwu prowadzona jest krytyka historyczna i ośmieszanie jego moralności, zwłaszcza gdy chodzi o etykę seksualną. Rownocześnie podejmowane są próby wskrzeszenia, wszelkimi metodami,  laickiej etyki społecznej, która miałaby być zdolna do zastąpienia swego chrześcijańskiego odpowiednika i uporządkowania życia obywatelskiego  oraz nadania nowego sensu starym abstraktom (wolności, tolerancji, równości itd.). 

 


Jednak nie jest łatwo cofnąć historię. Ruch oświeceniowy natrafił dziś na przeszkodę w postaci silnych redukcjonizmów materialistycznego i naturalistycznego. Wielu oświeceniowców o mentalności naukowej opowiedziało się za jedną z dwu pierwszych opisanych tutaj wizji świata – materializmem konstruktywistycznym lub naturalizmem biologicznym, i już nie są w stanie podtrzymywać wartości etycznych, jakie kultywowało oświecenie. Jakkolwiek stanowią oni mniejszość, gdyż nie jest wcale łatwo żyć w sposób spójny zgodnie z założeniami tych wizji świata.


Dla odmiany oświeceniowcy o mentalności humanistycznej – po zaniknięciu marksizmu – wydają się tracić zapał jeśli chodzi o racjonalistyczny krytycyzm i laicyzm i zbliżają się do spirytualistycznej wizji świata pochodzącej z religii wschodnich. Oczyszczone buddyzm i hinduizm mogą stanowić pokusę intelektualną dla elit kulturalnych zachodu, by podążyć tą drogą, gdyż są one krytyczne względem chrześcijaństwa. Pomijając inne alternatywy, o charakterze mniej lub bardziej folklorystycznym – jak pogański politeizm – czy w wypadku religii – islam, które jednak są rozwiązaniami mniejszościowymi.      


Kwitnie także – choć bardzo osłabiony – nowy agnostycyzm, który nie ośmiela się już ani o czymkolwiek zapewniać, ani czemukolwiek zaprzeczać. Jest zmęczony „wielkimi opowieściami” i utopiami; można rzec – wszystkimi ogólnymi teoriami opisującymi świat, a także każdym dość dużym projektem mającym na celu go zmienić. Zadowala się obserwacjami cząstkowymi i niewielkimi eksperymentami. Określa się jako „słaba koncepcja” i jest jednym z przejawów tego , co nazywamy „postmodernizmem”. Jednak jego własna słabość sprawia, że jego żywot jest bardzo wątły. Nie może wzbudzić entuzjazmu, ani osiągnąć wspólnych uzgodnień, gdyż nie jest pewne to o czym zapewnia, ani to czemu zaprzecza. Okazuje się uzalezniony od kilku niezdecydowanych postaw.    


W tym kontekście kulturowym pojawia się możliwość prezentacji z nową żywotnością chrześcijańskiej wizji świata, która jest zasadniczo zbieżna ze światem osobowym, który uznajemy za jeden z zasadniczych skarbów Zachodu. Nie ma sensu ukazywać jej w polemice z innymi wizjami świata, gdyż ją się niepotrzebnie wyniszcza. Należy ja ukazywać jako pełnię tego, co w innych miejscach jest jedynie zainicjowane. Chrześcijaństwo jako wiara religijna jest zdolna do wchłonięcia prawdy zawartej w innych wizjach świata i innych cząstkowych spojrzeniach na rzeczywistość. To jest zadanie, jakie staje przed współczesną apologetyką, która przyjęła głębię idei Boga stwórcy i odkupiciela całego świata. Wszystko co jest w sposób naturalny wartościowe ma swoje miejsce w dziele odkupienia i spełnienie w Chrystusie. Dlatego też wobec każdej wizji świata, tak pełnej jak cząstkowej, potrzebne jest rozróżnienie, aby ujawnić wszystkie jej redukcjonizmy i odkryć to, co w niej naprawdę wartościowe.
Siła propozycji chrześcijańskiej opiera się na pięknie świata osobowego: na jego koncepcji osoby i ludzkiej intymności, wolności i realizacji, wizji relacji osobowych, oddania się i miłości, szczęścia i Boga. Cały ten świat nie ma, gdzie się pomieścić w innych wizjach świata. Narodził się z kultury chrześcijańskiej i trwa jedynie wewnątrz niej. Należy dołożyć starań, by pokazać jego atrakcyjność, która jest znakiem jego prawdziwości. Jednak, jak już powiedzieliśmy wcześniej, piękno jest znakiem dla przezwyciężenia uprzedzeń; bramą prowadzącą do tej wizji świata jest wiara w Chrystusa zmartwychwstałego.

Francisco Fernandez Carvajal. "Rozmowy z Bogiem".
drukuj..

Ta strona używa pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies we własnej przeglądarce internetowej. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności