Dwudziesty Siódmy Tydzień Zwykły – Piątek
35. WOLA BOŻA

           1. Pełnienie woli Bożej.
           2. Oczyszczanie własnej woli z nadmiernego egoizmu.
           3. Umiłowanie we wszystkim woli Bożej.

35.1 Bądź wola twoja jako w niebie tak i na ziemi – tak zwracamy się do Boga w trzeciej prośbie Ojcze nasz. Pragniemy uzyskać u Pana łaski niezbędne do wypełnienia tutaj, na ziemi, tego wszystkiego, co Bóg zechce, jak wypełniają to błogosławieni w niebie. Najlepsza jest taka modlitwa, która przemienia nasze pragnienie, dostosowując je z radością do woli Bożej, tak byśmy mogli powiedzieć z Jezusem: Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie: Pragnę jedynie tego, czego Ty chcesz. Niczego więcej. To jest główny cel każdej modlitwy: w pełni utożsamić się z wolą Bożą.

Jeśli taka będzie nasza modlitwa, zawsze wyjdzie nam na korzyść, gdyż nikt tak bardzo nie chce naszego dobra i szczęścia jak Pan Bóg. Bardzo często, prawie tego sobie nie uświadamiając, pragniemy przede wszystkim spełnienia się naszej woli, którą uważamy za słuszną i właściwą, a jednocześnie żarliwie pragniemy, aby wola Boża zgadzała się z naszą wolą... Nie otrzymujecie, bo się źle modlicie – pisze Apostoł Jakub[1].

Kiedy w obliczu jakiegoś wydarzenia lub sprawy mówimy: Panie, bądź wola Twoja, nie stawiamy siebie w sytuacji najgor­szej z możliwych lub w niełasce, ale w „najlepszej” sytuacji, ponieważ to, co Bóg dopuszcza tylko na pierwszy rzut oka wydaje się katastrofą. Powinniśmy przekroczyć czysto ludzki punkt widzenia i dostrzec, iż istnieje wyższy plan, iż Bóg wyprowadza z tego wydarzenia większe dobro, którego może w danej chwili nie widzimy. W owej sytuacji, która wydaje się nam ciemna i przykra, dostrzegamy jedynie cień pięknego, świetlanego ob­razu. Czyż bowiem mądrość Boża nie jest większa od naszej? Czyż miłość Boga do nas nie jest nieskończenie większa aniżeli nasza? Czy da nam kamień, gdy prosimy o chleb? Czyż nie jest naszym Ojcem? Kiedy się modlicie, mówcie: Abba, Ojcze... Do­piero w tym klimacie miłości i ufności możliwa jest prawdziwa modlitwa. Panie, jeśli to wypada, użycz mi... Bóg wie więcej i jest nieskończenie dobry, zawsze o wiele lepszy, aniżeli możemy sobie wyobrazić. On chce tego, co najlepsze, a my często nie prosimy Go o najlepsze. Maria w Betanii wysłała do Jezusa  wiadomość z pilną prośbą, aby uzdrowił jej brata Łazarza, który leżał w agonii. I Jezus nie uzdrowił go, lecz wskrzesił. On jest mądry mądrością Bożą, a my jesteśmy ignorantami. On ogarnia swoim spojrzeniem całe życie, nasze życie i życie tych, których kochamy, a my poznajemy jedynie małe fragmenty tego, co dane nam jest bezpośrednio. Patrzymy na te chwile z pośpiechem i może niecierpliwością, a On widzi całość życia i wieczność. Nie umiemy prosić o to, co należy, lecz Duch Święty przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami[2]. Nie módlmy się: oby Bóg zechciał, ale prośmy, aby nas pouczył i dał nam siły wypełnić to, czego On chce[3].

Pragnienie poddania się woli Bożej we wszystkim, przyjmo­wanie jej z radością, ukochanie jej, chociaż z ludzkiego punktu widzenia może wydawać się trudna i niepojęta, nie oznacza kapitulacji słabszego wobec silniejszego. Wyraża zaufanie dziecka do Ojca, który w swojej dobroci uczy nas, jak mamy stać się w pełni ludźmi. To wymaga radosnego odkrycia naszej wielkości – jej uzasadnieniem jest świadomość dziecięctwa Bożego.

35.2 Bądź wola Twoja... Nierzadko nasza wola pokrywa się z wolą Bożą. Wówczas wszystko wydaje się nam proste i przyjemne, wszystko gładko się toczy, bez większych trudności. Nie możemy jednak zapominać, że w dążeniu do świętości powinniśmy oczyszczać naszą wolę nadmiernie skoncentrowaną na nas samych. Nawet jeśli nieraz chodzi o sprawy szlachetne, powinniśmy dążyć do całkowitego utożsamienia naszej woli z wolą Bożą. Ona stanowi prawdziwy kompas, prowadzący nas wprost do szczęśliwości wiecznej. Nieraz poprowadzi nas innymi drogami, zmieniając te, które wybralibyśmy sami, kierując się kryteriami wyłącznie ludzkimi. Duch Święty w głębi naszego serca może nam podpowie: Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami...[4]

„Jezus, «chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał» (Hbr 5,8). O ileż bardziej zobowiązuje to nas, będących stworzeniami i grzesznikami, którzyśmy w Nim stali się przybranymi dziećmi. Prosimy  naszego Ojca, by złączył naszą wolę z wolą Jego Syna, byśmy pełnili Jego wolę”[5].

Od Jezusa powinniśmy uczyć się wypełniania woli Bożej w sposób doskonały. Ewangelia podaje liczne przykłady. Przypomnijmy scenę z Samarii, kiedy Apostołowie nalegali na Jezusa, zmęczonego całodziennym marszem, aby się nieco posilił tym, co właśnie kupili w jednym z miasteczek. Jezus odpowiedział im: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło[6]. Pokarmem, który daje nam siły i wytrwałość, by żyć tak jak dzieci Boże, jest wierne pełnienie woli Bożej nawet w najdrobniejszych szczegółach codziennego życia. Jezus wielokrotnie powtarza tę naukę: Nie szukam bowiem własnej woli, lecz woli Tego, który Mnie posłał[7]. Obyśmy i my mogli zawsze to samo powiedzieć! Nie chcę, Panie – wyznajmy Mu to w  głębi serca – czynić tego, czego pragną moje zmysły lub mój rozum, chociaż to jest dozwolone, ale chcę czynić to, co Ty chcesz, abym uczynił, choćby to było trudne i bolesne. Jeżeli czasem nie potrafimy pogodzić się z wolą Bożą, udajmy się na spotkanie z Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Po chwili szczerej modlitwy zrozumiemy, że naszą najgłębszą wolą jest właśnie przyjęcie i umiłowanie woli Bożej. Jeśli rezygnacja z naszych planów i pragnień dużo kosztuje, możemy powtarzać za Jezusem modlitwę agonii z Getsemani: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie...[8] Nie moja wola – powtarzajmy to powoli, w skupieniu – ale to, co Ty chcesz.

Apostołowie przekazywali wiernie naukę Jezusa: Nie każdy (...) wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie[9], bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką[10]. Właśnie w wypełnianiu woli Boga-Stwórcy stworzenie odnajduje swoje prawdziwe szczęście. Wola Boża zawsze prowadzi nas ku osiągnięciu pełnego szczęścia zarówno tu na ziemi, jak i po śmierci w niebie. „Kto ma Boga, niczego mu nie potrzeba”[11].

Nasza wola ma więc jeden główny cel: zawsze czynić to, co podoba się Bogu, nawet w drobnych rzeczach, przy wypełnianiu codziennych obowiązków. W ten sposób w każdej sytuacji wybierzemy nie to, co się nam podoba, lecz to, czego chce Pan w konkretnej sytuacji. A ponieważ Bóg chce dla nas tego, co najlepsze, chociaż może w sposób bezpośredni tego nie odczuwamy, korzystamy z wolności czynienia dobra, gdyż na tym polega prawdziwa wolność. Dlatego wolny wybór poddania się całkowicie woli Bożej przemienia nasze życie w ustawiczny akt miłości.

35.3 Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi... Utożsamienie naszej woli z zamysłami Boga polega nie tylko na ich wypełnieniu, ale oznacza ukochanie tego, czego Bóg chce lub co dopuszcza. Kiedy znajdujemy się w sytuacji, która nie pozwala wybierać nam samym, wtedy Bóg dokonuje wy­boru za nas. W takich sytuacjach, czasami trudnych z ludzkiego punktu widzenia, powinniśmy mówić ze spokojem: „Chcesz tego, Panie?... Ja również tego chcę!”[12] Może to będą cudowne okazje dla nas, by coraz bardziej ufać Bogu. Wolą Bożą, którą przyjmujemy, może być cierpienie, choroba lub utrata bliskiej osoby. Mogą to być proste codzienne wydarzenia, zwyczajny przebieg każdego dnia: pogodzenie się z upływającym czasem, który nieubłaganie pozostawia na naszym ciele swoje ślady, brak pieniędzy, brak satysfakcji z pracy, niepowodzenie spowodowane brakiem pamięci lub przez śmieszny błąd, nieporozumienia, konieczność znoszenia przez wiele godzin codziennie czyjegoś charakteru, niespełnione szlachetne marzenia..., akceptacja wad i ograniczeń bliskiej osoby, pragnienie pokonywania samego siebie, a nade wszystko ciągłego wzrastania w cnotach. Wówczas będziemy mogli powiedzieć:

Daj nędzę lub dostatki,
Daj słodycz, chleb gorzkości; (...)
Daj szczęście, bólu morze,
Niech mnie rwie jego siła.
Tylko powiedz, o Boże,
Co chcesz, abym czyniła?
[13]

Co chcesz, Panie, abym uczynił w tej konkretnej sytuacji? Radosne przyjmowanie woli Bożej przyniesie zawsze pokój naszej duszy. Pozwoli uniknąć zbędnego cierpienia, chociaż nadal będziemy doświadczać bólu. Sam Jezus płakał tak jak my. W Liście do Hebrajczyków czytamy, że z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania...[14] Nasze łzy nie obrażają Boga, lecz Go wzruszają. „Powiedziałeś mi: ojcze, przeżywam naprawdę ciężkie chwile. A ja ci odpowiedziałem na ucho: weź na swoje ramiona tylko niewielką część tego krzyża, tylko niewielką część. A jeśli nawet w ten sposób nie potrafisz dźwigać... zostaw go całkiem na mocnych ramionach Chrystusa. I już teraz powtarzaj za mną: Panie, Boże mój, w ręce Twoje daję przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, rzeczy małe i duże, trochę i wiele, sprawy doczesne i wieczne. I bądź spokojny”[15].

Pan chce, abyśmy przyjmując wolę Bożą jednocześnie wykorzystywali wszystkie środki ludzkie, by w miarę możliwości zaradzić złej sytuacji. A jeżeli poprawa nie następuje lub się opóźnia, przytulmy się mocno do naszego Ojca Boga i mówmy, jak św. Paweł w trudnych chwilach: Opływam w radość w każdym ucisku[16]. Wówczas nic nie może pozbawić nas radości.

Nasza Matka, Najświętsza Maryja Panna, jest wzorem, który powinniśmy naśladować, mówiąc: Niech mi się stanie według słowa Twego. Niech się stanie to, czego Ty chcesz, i jak Ty chcesz, Panie.



[1] Jk 4,3.
[2]
Por. Jk 8,36
[3]
Por. Św. Augustyn, O kazaniu Pana na Górze, 2, 6, 21.
[4]
Iz 55,8.
[5]
Katechizm Kościoła Katolickiego, 2825.
[6]
J 4,34.
[7]
J 5,30.
8]
Łk 22,42.
[9]
Mt 7,21.
[10]
Mt 12,50.
[11]
Św. Cyprian, O modlitwie Pańskiej, 21.
[12]
Św. Josemaría Escrivá, Droga, 762.
[13]
Św. Teresa z Ávila, Poezje, 5.
[14]
Hbr 5,7.
[15]
Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, VII, 3.
[16]
2 Kor 7,4.